26 stycznia '12r.
Jest poważny problem ze skarpą wzdłuż ul. Wojska Polskiego, słyszymy w starostwie.
Po naszym ubiegłorocznym artykule „Życie na krawędzi” – o domach wybudowanych nad zboczem osuwającej się nadwiślańskiej skarpy – urząd powiatowy zarządził badania. Wyspecjalizowana firma zamontowała urządzenia pomiarowe w ruchomym gruncie i jego pobliżu.
– Skarpa cały czas płynie. To aktywny żywioł – podsumowuje wyniki obserwacji Leopold Śliwiński, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa starostwa.
Znaczące ruchy
Z pomiarów wynika, że masa ziemi osunęła się miejscami 14 milimetrów w 1,5 miesiąca. Badacze uważają, że tak „znaczące” ruchy gruntów wynikają z nadmiernego nawodnienia skarpy. Uwidoczniło się to szczególnie w latach 2010 i 2011, kiedy wody gruntowe podniosły się do poziomów nienotowanych od dziesięcioleci.
Autorzy opracowania zwracają uwagę na to, że spełzywanie mas ziemnych może zostać spowolnione przez właściwe zdrenowanie skarpy, czyli wybudowanie odpowiedniego odwodnienia. Mirosław Rutkowski z Państwowego Instytutu Geologicznego zauważa jednak, że nie ma możliwości trwałego ustabilizowania skarpy, aby zatrzymać ruchy masowe gruntów.
– Mamy poważny kłopot z tą skarpą – nie kryje członek zarządu powiatu Stefan Dunin. – To teren najbardziej zagrożony osuwaniem w powiecie piaseczyńskim – dodaje.
Starostwo na ubiegłorocznych badaniach nie poprzestaje. W tym roku sondy zostaną zamontowane wzdłuż ul. Warszawskiej w Czersku, która w ostatnich miesiącach zaczęła się zapadać. Nadal też mają być monitorowane punkty pomiarowe rozlokowane na zboczu wzdłuż Wojska Polskiego.
– Na przeprowadzeniu obserwacji i powiadomieniu odpowiednich instytucji nasza rola się kończy. Dalej ustawodawca nakłada obowiązki na gminę – informuje Stefan Dunin.
Skarpa w Górze Kalwarii jest wpisana do listopadowego rozporządzenia prezesa Rady Ministrów jako zagrożona osuwaniem. W ostateczności teren ten mógłby zostać objęty całkowitym zakazem budowy, rozbudowy i przebudowy budynków. Jeśli jednak w wyniku wprowadzenia tych ograniczeń właściciele nieruchomości straciliby możliwość korzystania ze swoich działek lub byłoby to istotnie ograniczone, mieliby prawo zwrócić się do gminy o wypłatę odszkodowania albo wykup posesji.
Obecne władze Góry Kalwarii nawet nie dopuszczają takiej myśli. – To byłyby dla nas niewyobrażalne koszty – zauważa wiceburmistrz Marek Rutowicz. – Analizujemy ten temat. Jesteśmy w trakcie uzgadniania z centrum zarządzania kryzysowego i innymi instytucjami, jaki przyjąć tryb postępowania. Jest problem – tłumaczy.
Chciałoby się uciec
Mieszkańcy domów przy ul. Wojska Polskiego przyznają, że skarpa cały czas się osuwa. Widać to po utwardzonej nawierzchni ich działek, tworzą się też spękania na ścianach domów.
W kwestii opuszczenia nieruchomości przy ul. Wojska Polskiego zdania mają podzielone. – Z jednej strony człowiek chciałby stąd uciec, z drugiej kawał życia poświęciłem na zbudowanie domu. Zaczynać teraz wszystko od nowa? – zastanawia się Adam Ziętek. Jego sąsiad Stanisław Jędrzejczyk przyznaje z kolei, że gdyby otrzymał godziwą cenę za swoje budynki, „pewnie by z takiej oferty skorzystał”.
Piotr Chmielewski
Gazeta "Nad Wisłą"